|
CarFocus.pl » Fan Kluby
Rozmiar tekstu: A A A
Ściganie, jakiego nie było Slovakiaring był areną bezkompromisowego ścigania zawodników pucharu Kia Lotos Cup 2010. Pucharowicze błyskawicznie zadomowili się na nowym torze i jechali z prawdziwie ułańską fantazją. Kolejność na starcie zapowiadała wielkie emocje, bo na tym torze wyprzedzać można właściwie w każdym miejscu. W dodatku, jest tam tak szeroko, że na starcie w jednej linii stają nie dwa, a cztery samochody. Kolejność w stawce zmieniała się bez przerwy i nikt nie mógł być pewny tego, że pewnie dojedzie do mety.- „To wspaniały, nowy obiekt i bardzo się cieszę, że mogliśmy tutaj zorganizować rundę naszego pucharu” - powiedział Wojciech Szyszko, dyrektor zarządzający Kia Motors Polska. Już pierwszy wiraż okazał się fatalny dla Piotra Materzyńskiego i Krzysztofa Steinhofa - po bliskim kontakcie wypadli z toru i w ten sposób zakończyli zawody.Swoją pozycję udowadniał Kamil Raczkowski, a tuż za nim szaleli Jakub Chmiel, Michał Kijanka i Ola Furgał. Około 10 sekund za nimi walczyli Maciej Ostoja-Chyżyński i Mariusz Bartoszuk. Na mecie pierwszego wyścigu właśnie ta szóstka zajęła czołowe pozycje.Znów dał o sobie znać regulamin odwracający kolejność startu pierwszej szóstki z pierwszego wyścigu. Czołówka kierowców walczyła, nie oszczędzając karoserii pucharowych Cee'dów. Ola Furgał została wypchnięta za tor i znalazła się na końcu stawki. Jednak do końca dystansu jechała perfekcyjnie i zakończyła wyścig na 6. miejscu. Mniej szczęścia miała Monika Luberadzka, która po uderzeniu w bok wyleciała z toru i nie zdołała odrobić strat. W ferworze walki stracił też dobrą pozycję Maciej Ostoja-Chyżyński, a Maciejowi Froncowi zabrakło w końcówce paliwa i doturlał się do mety na dziewiątej lokacie, choć przez cały dystans walczył "burta w burtę" o czwartą lokatę z Marcinem Bartoszukiem. Tuż za Kamilem Raczkowskim szaleli Michał Kijanka i Jakub Chmiel. Nie odpuszczali ani przez moment i na ostatnim zakręcie, niemal rzutem na taśmę Kuba wyprzedził ubiegłorocznego mistrza Picanto, który nieco wcześniej popełnił niewielki błąd i wolniej wychodził na prostą. Flaga w szachownicę przywitała po raz kolejny Kamila Raczkowskiego. Kilka sekund za nim metę przejechali Jakub Chmiel i Michał Kijanka. Różnica między nimi wyniosła zaledwie 0,219 sekundy.– „Na tym torze trzeba mieć oczy dookoła głowy. Fantastycznie jechała Ola, tuż za mną Kuba i Michał, ataki następowały z każdej strony. Musiałem bardzo uważać, nie prowadziłem przecież przez cały czas. Musiałem cały czas kontrolować sytuację i liczyć na błędy rywali. Kiedy je popełnili - wyszedłem na prowadzenie i wygrałem. Czy było szybko? Bardzo! Licznik auta pokazywał na prostej 205 km/h.” – powiedział Kamil Raczkowski. – „To świetny tor i wspaniale szybko się tu jeździ. Mogę powiedzieć, że wreszcie na IV Rundzie KLC dobrze czułem się w cee'dzie. Jechałem swoim torem, ale cały czas musiałem uważać na rywali: na Olę, Kubę, Maćka Ostoję - w tłoku stuknięcia były nieuniknione. Szczególnie przepraszam Maćka - chyba zepsułem mu wyścig... Szkoda, że popełniłem błąd na ostatnim wirażu, no - ale tak bywa. Cieszę się z miejsca na podium.” – skomentował Michał Kijanka. Do końca sezonu Kia Lotos Cup 2010 jeszcze dwie rundy. Najbliższa na torze w Poznaniu. |
Wypełnij ankietęZobacz film |
|